Pozwólcie,
że opowiem Wam historię mojego życia. Urodziłam się w grudniu
roku 1987 w Poznaniu. Zacznę od zarysowania historii moich rodziców:
matka wychowała się w rodzinie, która jak sama twierdziła, była
straszna, zabraniano jej wielu rzeczy. Ojciec był surowym wojskowym.
Aby odmienić swoje życie postanowiła szybko wyjść za mąż z
kandydatem ustawionym w życiu, a przynajmniej tak mogłam mniemać
po historiach ze swojej młodości. Znalazł się i też taki. Syn
niezamożnych ludzi, mieszkający z nimi i siostrą w niewielkiej
kawalerce. Przyszły wojskowy, a w tych czasach znaczyło to też
pewne mieszkanie, dobrą pensję i bliżej mnie nie znane korzyści.
I tak po pierwszej ich randce już po miesiącu w maju wstąpili w
związek małżeński, będąc całkowicie świadomymi, że biorę w
nim udział… Mieli wtedy 21 i 22 lata.
Związek
ten przyczynił się do osłabienia kontaktów z rodziną ojca, gdyż
nie pochwalali wyboru tak postępowej kobiety, która nie umie
gotować, nie garnie się do sprzątania i nie spełnia się w roli
przykładnej pani domu.
Wielokrotnie
ojciec przetaczał mnie historię o tym, że po ślubie to on musiał
nauczyć gotować moją matkę bo nie wyniosła tego sama z domu. A
on to taki świetny kucharz i tyle potrafi zrobić. Niestety nie mogę
potwierdzić jego słów bo pamięcią nie sięgam do żadnych jego
popisów kulinarnych. Najodległejsze mam wspomnienie z okolic
przedszkola i pierogów z których wypłynął cały farsz.
GŁOGÓW
Gdy
próbuję przypomnieć sobie co pamiętam z dzieciństwa. Ale tak
najwyraźniej – będzie to ciągły strach. Przed masą wielu
rzeczy. Bałam się ojca, który wraca z piwa z kolegami. Matka
powtarzała mnie i siostrze, że jest on wtedy innym człowiekiem gdy
wypije i powinnyśmy się bać o siebie.
Pamiętam
też ciągły strach bo wraz z 2 letnią siostrą zostawałyśmy
(będąc w przedszkolu!) na wiele godzin same w domu. Oglądałyśmy
wtedy telewizję i zawsze lubiłam oglądać pożyteczne programy
jak filmy dokumentalne np. Leciały czasem amerykańskie poradniki
kierowane do dzieci jak reagować gdy widzimy, że ktoś obcy
zagaduje do innego dziecka, jak nie wpuszczać obcych osób do domu.
Tego nie pojęłam do końca to wpuściłam sąsiadkę, która to
okradła moich rodziców bo nie miała pieniędzy na dyskotekę.
Rodzice długo wypominali nam ten straszliwy błąd. Gdy przeglądałam
gazetę i zachwycałam się reklamą kremu czekoladowego do
smarowania pieczywa – matka powtarzała, że przez wpuszczenie
sąsiadki – nie stać nas na takie rarytasy.
Przez
ich ciągłe porzucanie nas – pamiętam gdy obudziłam się w nocy
z niesamowitym bólem brzucha, miałam tylko siły spaść na podłogę
i płakać z bólu i strachu. Nie wiem ile musiałam czekać by
wrócili z imprezy i zadzwonili po pogotowie.
Od
dziecka miałam problemy zdrowotne, między innymi była to astma
powodowana alergią. Rodzice byli świadomi, że przebywanie ciągłe
z ich psami – powoduje moje ataki astmy. I to najgorsze bo w nocy,
kiedy spałam i nie byłam świadoma by sama zdołać się uratować
i sięgnąć po inhalator. Przed innymi się chwalili jak nasz pies,
rasy welsh corgie pembroke, uratował mnie życie gdy nie słyszeli
jednego z ataków. Bo zaczął szczekać. Nie widzieli tego, że
gdyby nie mieli (wtedy ledwo dwa, boksera Dosię, corgie Terusię)
ich – nie miałabym takich ataków. I czuła się znacznie lepiej.
Od
kiedy tylko pamiętam mam nieproporcjonalnie wielki brzuch w stosunku
do reszty tułowia. Szczupłe ręce i nóżki, a brzuszek wystający
znacznie. Gdy przeczesuję pamięcią od kiedy tylko potrafię do
dnia obecnego muszę w końcu przyznać. Mam zaburzenia odżywiania.
Wstydzę
się jeść przy ludziach, robię to bardzo powoli bądź szybko by
odwrócić sytuację w żart – ha! Pościgajmy się na jedzenie.
Przeważnie nie jem całe dnie (czasem sytuacja życiowa mnie do tego
zmuszała, bo i tak nie było mnie stać na jakieś…) i potrafię
to zrobić czując, że mam przyzwolenie by zjeść. I próbuję
najeść się na zapas. Śniadanie przeważnie odwlekam w
nieskończoność, nie przywykłam by jeść z rana. Gdy idę do
sklepu – odczuwam wstyd! Przecież jeszcze nie zasłużyłam by
zjeść. Nie byłam wystarczająco pożyteczna. Powinnam być
twardsza od mojego głodu. Czasem się łamię i przypominam, że
biorę tyle leków i szkoda żołądka. A i wtedy kończy się
przeważnie na kanapkach czy makaronie. Bo tanie i zapycha żołądek.
Nie
nauczono mnie jeść pożywnie. Karmiono jak najtaniej.
Koszmary
senne mam od zawsze. Pamiętam doskonale gdy w wieku przedszkolnym
cieszyłam się z e snu o smerfach. Wow! W końcu nie coś o
uciekaniu przed zagrożeniem.
Od
zawsze zazdrościłam kolegom z klasy, że dostają śniadanie do
szkoły. Myślałam sobie o nich, że muszą być lepszymi dziećmi
ode mnie – zasłużyły sobie na śniadanie.
Pamiętam,
że dostawałam czasem niewielkie drobne by kupić drożdżówkę ale
przeważnie nie miałam odwagi zjeść.
Po
komunii (bo na komunię WYPADA mieć długie włosy) cały czas
ścinano mnie i siostrę na krótko. Nie raz i nie dwa słyszałam
jak mam narzeka drugiej osobie na temat tego jak brzydkie posiadam
włosy więc zmuszona jest ścinać mnie na krótko. Bardzo się tego
wstydziłam bo brano mnie ciągle za chłopca, a ja się wstydziłam
przyznać. Szukając pocieszenia u rodziców, że muszę mieć
krótkie włosy, że obdarzyło mnie tak szpetnym włosiem,
dopytywałam czy jestem ładna. Nie potwierdzili nigdy.
Psy
były w domu od zawsze. Kiedy tylko sięgam pamięcią – były
stawiany ponad nami z siostrą. Kiedy nas karmiono jak najtaniej –
one dostawały najlepsze, dostępne na rynku, karmy.
Kiedy
byłyśmy jeszcze małe – każde warknięcie psa na nas – było
powodem do opierdolenia dzieci.
Opieprz
zgarniałam za wszystko. Zwłaszcza za jedynki z dyktand. Jak ja
ryczałam za każdym razem gdy dostawałam jedynkę w szkole.
Przecież oni znowu będą mnie straszyć pasem, kazać pierw
powąchać ten szeroki i skórzany pas. A potem zleją nim albo ręką.
Pamiętam
jak zadowolona z siebie chwaliłam się siostrze jak ostatnie lanie
prawie nie bolało.
Zaczynałam
się hartować na przyszły ból fizyczny i psychiczny.
Wydaje
mnie się, że wychowawczyni klas 1-3 widziała, że jest ze mną coś
nie tak. Że boję się własnego cienia, nie mam odwagi odezwać się
troszkę głośniej. Mam tiki nerwowe i płaczę zdecydowanie za
dużo, nawet jak na dziecko.
POZNAŃ
Nie
pamiętam kiedy zaczęłam się tak naprawdę chodzić do szkoły.
Prawdopodobnie była to 5 klasa podstawówki Kiedy szkołę
zmieniałam trzykrotnie.
Od 4
klasy podstawówki znęcano się nade mną jeszcze w szkole. Myślę,
że prowokowałam wszystkich pewniejszych siebie postawą tak bardzo
zlęknionej dziewczynki.
Już
wtedy wmawiano mnie, że nic nie znaczę, jestem za głupia, za
brzydka – by mnie kochać. Czułam, że nie zasłużyłam sobie na
ich miłość i wtedy zaczęłam prowadzić intensywną walkę by
sobie zasłużyć.
Kto
obierał ziemniaki na rodzinny obiad? Kto sprzątał? Kto wyprowadzał
psa?
Ech.
Zlękniona
dziewczynka dochodzi do gimnazjum i o zgrozo! Zaczyna zadawać się z
ludźmi. Inni zaczynają dostrzegać moją depresję i wypukły
brzuszek z niedojadania.
LICEUM
O
KURWAAAAAA! Nie miałam pojęcia, że ludzie mogą się przytulać i
okazywać sympatię do siebie – dotykiem. Jestem zszokowana i
przytulam każdego znajomego by nadrobić straconych 16 lat.
Zgroza,
zgroza! Trzeba przywrócić do porządku małolatę! Obniżmy jej
samoocenę.
Jakie
obrzydliwe rozstępny! O bosze, jakie obrzydliwe! Powinnaś się
wstydzić.
Tak
bardzo się wstydzić. Nigdy nie będziesz się kochać przy
zapalonym świetle
Jakieeee
rozstępny! W życiu nie założysz bikini!
Jakie
masz obwisłe cycki! Jakie brzydkie!
Ja
w twoim wieku byłam laską!
Jakie
masz krzywe nogi!
Jakie
obrzydliwe włosy.
Wmówiono
mnie strach przed wychodzeniem z domu. Że nie jestem wystarczająco
ładna. Że nie poradzę sobie.
Za
każdym razem gdy pytałam o pomoc – w dzieciństwie słyszałam
Sprawdź w słowniku! Nie musimy wiedzieć wszystkiego. A
gdy miałam naście lat Jesteś dorosła! Powinnaś sama
wiedzieć!!!
Tłumaczyłam
im niejednokrotnie, że jak mam wiedzieć coś czego nigdy nie
nauczono mnie. Czy to ugotować rosół czy wypełnić awizo na
pocztę. Gadali jak zapętlona płyta, że jestem dorosła i muszę
to wiedzieć.
Tak
skutecznie, że uwierzyłam i w wieku nastoletnim zaczełam się
jeszcze bardziej bać iść na pocztę czy do urzędu. Bo nie wiem
jak wygląda tam proceduta od a do z. I to bardzo wstydliwe, że tego
nie wiem!
Doprowadzając
mnie do depresji i nerwicy – wmawiali poczucie wstydu, że na to
choruję. Gdy wsadzili mnie do szpitala psychiatrycznego („nie
radzimy sobie z depresją córki, a może szpital psychiatryczny?”
pan doktor się zgodził) kazali nikomu się nie chwalić. BO TO
TAKIE WSTYDLIWE. Niestety odkryłam już coś tak cudownego jak
przyjaciele i znajomi i nie dałam się zastraszyć. Wygadałam im,
że siedzę tam więc mnie odwiedzali i podnosili na duchu. Co mało
pomagało bo rodzice odwiedzając mnie – straszyli tym, że tata
stracił pracę i będzie ciężko.
Zaczęłam
się wtedy wstydzić prosić o jakiekolwiek pieniądze rodziców.
Mówią, że tak ciężko. Wyliczają mnie każdą głupią bułkę,
którą poszłam kupić. By niedługo później wydać 600 zł na
fajerwerki…
PSY
Od
zawsze miałam poczucie, ze psy w domu są wyżej w hierarchii stada
niż my z siostrą. A na pewno wyżej niż ja. Byłam uważana za
gorszą bo chorowitą. Dlatego mnie przymuszano do wszystkich
obowiązków domowych. Siostra mogła się uczyć czy bawić.
Psy
były od zawsze i regularnie zwiększały swoją ilość. Jeszcze
mieszkając w 3 pokojowym niewielkim mieszkanku – były ich już 3.
Potem
przenieśliśmy się do domu jednorodzinnego i brak miejsca na
hodowlę przestał być problemem.
Rodzice
założyli z góry, że jako nieudana próbka stworzenia nowego
człowieka – nadaję się idealnie do opieki nad ich psami.
Więc
po latach wmawiania mi strachów do głowy mieli mnie w garści.
Wystarczyło było mnie wmówić, że celem mego istnienia jest
opieka nad ich psami i pomnażanie ich majątku. Obiecywali zawsze,
że to mnie się opłaci. Że zapłacą…
I
tak zaczął się czas gdy to potrafili zadzwonić do mnie gdy
wracałam z liceum do domu, że jak co to pojechali sobie do Włoch
kupić psa i mam się zająć dobytkiem. Nie pamiętam ile już było
ich psów w domu. Ale rodowitymi czempionami zająć się ktoś musi.
A
najlepiej ktoś tak zlękniony jak ja. Przyzwyczajony do życia w
ciągłym strachu, bo jeszcze bym wpadła na pomysł gdzieś wyjść.
Płakałam
nie raz nad tym, że nie jestem ich własnością, nie muszę
zajmować się psami. To takie męczące ogarnąć ich tyle. Płakałam
nieskończenie wiele razy nad tym, że nie chcę zajmować się ich
szczeniakami, że siedzenie przy nich całe noce, w pokoju w którym
jest gorąco i duszno – mnie bardzo męczy i mam dosyć. Nie
przejmowali się. Mówili, że sobie wmawiam złe samopoczucie. I mam
być odpowiedzialnym człowkiem. Przecież zarobię…
Za
lata spędzone nad opieką nad ich pierdolonymi czempionami –
dostałam raz. Grosze.
W
międzyczasie zmusili mnie do pracy, pierw w ich biurze rachunkowym
do podłej pracy przy układaniu faktur. Potem do sklepu
internetowego.
Robiłam
nie raz awantury, że chciałabym dostać umowę jakąś bym miała
ubezpieczenie i mogła pójść do lekarza. Moje argumenty nie
przekonywały ich.
Bo
nie zasługuję na umowę i chodzenie do lekarzy.
Wmówiono
mnie, że L4 to taki mit. Nikt nie chodzi na L4 i gdyby chodzili to
zaraz zwolniono mnie z pracy. Cały czas robiono awantury o każdy
najmniejszy błąd w pracy. I namiętnie potrącano wszystko z
wypłaty.
Czemu
od wielu lat ubieram się w szmateksach? Bo nie stać było mnie na
kupowaniu w sklepach. Psy dostawały króliki, jajka przepiórcze i
inne cuda. A ja musiałam wykazywać się kreatywnością w ogarnaniu
przeżycia za grosze.
Całe
życie musiałam robić awantury by pojechano ze mną na zakupy
ciuchowe. Nie z mojej fanaberii tylko wstyd nosić tak zużyte
ubrania czy bieliznę. Oni nie widzieli problemu. Psy zawsze
pierwsze. Pod nie przerobili cały dom.
A
ja mogłam płakać o to, że potrzebuję aparatu słuchowego.
Mam
skoliozę. Mogę przypuszczać, że jest spowodowana niedożywnieniem.
Ale nie wiem. Niestety to z psami rodzice jeździli po całej Polsce
po lekarzach.
Wmówiono
mnie, że nie zasługuję by chodzić do lekarza. Nie zasługuję by
normalnie żyć.
Tyrałam w ich sklepie internetowym ze sprzętem szkoleniowym dla psów.
Płacili
mi ciągle nędzne grosze za moją ciężką pracę. Chodziłam
prosić o podwyżkę mówiąc o tym co poprawiłam w sklepie. Jak się
dokształciłam samodzielnie.
Jedyne
co udało mnie się przez lata osiągnąć to wymuszenie umowy
zlecenie na 500 zł.
Niestety
zaliczylam po drodze otworzenie dzialanosci gospodarczej. Pensji
wysokosci nie zmienili i z niej sama mialam jeszcze oplacac sobie
zus.
Przez
co lata pozniej przy ponownym otworzeniu dzialalnosci – nie
przyslugiwaly mi obnizone składki.
Przez
zatrudnianie mnie na czarno – nigdy nie otrzymałam takiego
ułatwienia w życiu jak zasiłek dla bezrobotnych. A znaleznie
zatrudnienia było trudne. Jak masz przekonać przyszłego
pracodawcę, że chce Cię zatrudnić gdy twoja samoocena jest bliska
zeru.
To
nie jest normalne, że wywalali mnie z domu za karę, że
przedstawiłam ich w złym świetle przed znajomą mówiąc jak mnie
potraktowali. W środku nocy, zabierając telefon. pieniądze miałam
tylko przez zbieranie drobianków w razie czego. Nie obchodziło ich
czy mam gdzie pójść i za co jeść.
-
mamoo, zimno w głowę, moja czapka zimowa jest tak zniszczona, ze
się wstydzę, że wyglądam jak bezdomna
-
trudno, jesteś dorosła.
-
mamo, jestem głodna, nie mam co jeść.
-
trudno, patrz na nasze zakupy
-
mamo, ja tak się boję, tak bardzo się boję o przyszłość, co ja
zrobię, nie mam gdzie pójść, co ze sobą zrobić, co z pracą.
boję się, że pozostanie mi tylko odebranie sobie życia bo nie
przeżyję mieszkając na ulicy.
-
trudno
-
mamo, poszłabym do lekarza z tarczycą bo to chyba ona mnie wykańcza
ale nie stać mnie na lekarza.
-
nie kupisz nowej torebki czy butów i będziesz miała
-
mamo, ja nie mam za co jeść, nie kupuję sobie ubrań. skąd mam
mieć pieniądze na to?
-
jesteś dorosła
-
mamo mam atak paniki i nie mogę oddychać, proszę pojedźcie ze mną
na pogotowie, tak bardzo się boję
-
wymyślasz, idź spać bo musisz wstać niedługo by zająć się
szczeniakami
-
mamo, mam złamaną rękę i gips mi utrudnia radzenie sobie. proszę
pomóż mi zapiąć stanik bo sobie nie radzę sama.
-
jesteś dorosła, radź sobie sama.
-
mamo, przez to że zatrudnialiście mnie na czarno - nie mogę dostać
nawet zasiłku dla bezrobotnych, nie dostaję żadnych pieniędzy.
pomóż proszę
-
jesteś dorosła. twoja sprawa
Karma to suka - zawsze wraca. Mam nadzieję, że wróci do Twoich rodziców
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że twoi rodzice zapłacą za wszystkie krzywdy jakie ci zrobili. Powiem komu mogę aby unikali ich hodowli.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń