sobota, 17 czerwca 2017

Proszę, przeczytajcie.

Pozwólcie, że opowiem Wam historię mojego życia. Urodziłam się w grudniu roku 1987 w Poznaniu. Zacznę od zarysowania historii moich rodziców: matka wychowała się w rodzinie, która jak sama twierdziła, była straszna, zabraniano jej wielu rzeczy. Ojciec był surowym wojskowym. Aby odmienić swoje życie postanowiła szybko wyjść za mąż z kandydatem ustawionym w życiu, a przynajmniej tak mogłam mniemać po historiach ze swojej młodości. Znalazł się i też taki. Syn niezamożnych ludzi, mieszkający z nimi i siostrą w niewielkiej kawalerce. Przyszły wojskowy, a w tych czasach znaczyło to też pewne mieszkanie, dobrą pensję i bliżej mnie nie znane korzyści. I tak po pierwszej ich randce już po miesiącu w maju wstąpili w związek małżeński, będąc całkowicie świadomymi, że biorę w nim udział… Mieli wtedy 21 i 22 lata.

Związek ten przyczynił się do osłabienia kontaktów z rodziną ojca, gdyż nie pochwalali wyboru tak postępowej kobiety, która nie umie gotować, nie garnie się do sprzątania i nie spełnia się w roli przykładnej pani domu.

Wielokrotnie ojciec przetaczał mnie historię o tym, że po ślubie to on musiał nauczyć gotować moją matkę bo nie wyniosła tego sama z domu. A on to taki świetny kucharz i tyle potrafi zrobić. Niestety nie mogę potwierdzić jego słów bo pamięcią nie sięgam do żadnych jego popisów kulinarnych. Najodległejsze mam wspomnienie z okolic przedszkola i pierogów z których wypłynął cały farsz.

GŁOGÓW
Gdy próbuję przypomnieć sobie co pamiętam z dzieciństwa. Ale tak najwyraźniej – będzie to ciągły strach. Przed masą wielu rzeczy. Bałam się ojca, który wraca z piwa z kolegami. Matka powtarzała mnie i siostrze, że jest on wtedy innym człowiekiem gdy wypije i powinnyśmy się bać o siebie.
Pamiętam też ciągły strach bo wraz z 2 letnią siostrą zostawałyśmy (będąc w przedszkolu!) na wiele godzin same w domu. Oglądałyśmy wtedy telewizję i zawsze lubiłam oglądać pożyteczne programy jak filmy dokumentalne np. Leciały czasem amerykańskie poradniki kierowane do dzieci jak reagować gdy widzimy, że ktoś obcy zagaduje do innego dziecka, jak nie wpuszczać obcych osób do domu. Tego nie pojęłam do końca to wpuściłam sąsiadkę, która to okradła moich rodziców bo nie miała pieniędzy na dyskotekę. Rodzice długo wypominali nam ten straszliwy błąd. Gdy przeglądałam gazetę i zachwycałam się reklamą kremu czekoladowego do smarowania pieczywa – matka powtarzała, że przez wpuszczenie sąsiadki – nie stać nas na takie rarytasy.

Przez ich ciągłe porzucanie nas – pamiętam gdy obudziłam się w nocy z niesamowitym bólem brzucha, miałam tylko siły spaść na podłogę i płakać z bólu i strachu. Nie wiem ile musiałam czekać by wrócili z imprezy i zadzwonili po pogotowie.
Od dziecka miałam problemy zdrowotne, między innymi była to astma powodowana alergią. Rodzice byli świadomi, że przebywanie ciągłe z ich psami – powoduje moje ataki astmy. I to najgorsze bo w nocy, kiedy spałam i nie byłam świadoma by sama zdołać się uratować i sięgnąć po inhalator. Przed innymi się chwalili jak nasz pies, rasy welsh corgie pembroke, uratował mnie życie gdy nie słyszeli jednego z ataków. Bo zaczął szczekać. Nie widzieli tego, że gdyby nie mieli (wtedy ledwo dwa, boksera Dosię, corgie Terusię) ich – nie miałabym takich ataków. I czuła się znacznie lepiej.

Od kiedy tylko pamiętam mam nieproporcjonalnie wielki brzuch w stosunku do reszty tułowia. Szczupłe ręce i nóżki, a brzuszek wystający znacznie. Gdy przeczesuję pamięcią od kiedy tylko potrafię do dnia obecnego muszę w końcu przyznać. Mam zaburzenia odżywiania.
Wstydzę się jeść przy ludziach, robię to bardzo powoli bądź szybko by odwrócić sytuację w żart – ha! Pościgajmy się na jedzenie. Przeważnie nie jem całe dnie (czasem sytuacja życiowa mnie do tego zmuszała, bo i tak nie było mnie stać na jakieś…) i potrafię to zrobić czując, że mam przyzwolenie by zjeść. I próbuję najeść się na zapas. Śniadanie przeważnie odwlekam w nieskończoność, nie przywykłam by jeść z rana. Gdy idę do sklepu – odczuwam wstyd! Przecież jeszcze nie zasłużyłam by zjeść. Nie byłam wystarczająco pożyteczna. Powinnam być twardsza od mojego głodu. Czasem się łamię i przypominam, że biorę tyle leków i szkoda żołądka. A i wtedy kończy się przeważnie na kanapkach czy makaronie. Bo tanie i zapycha żołądek.
Nie nauczono mnie jeść pożywnie. Karmiono jak najtaniej.

Koszmary senne mam od zawsze. Pamiętam doskonale gdy w wieku przedszkolnym cieszyłam się z e snu o smerfach. Wow! W końcu nie coś o uciekaniu przed zagrożeniem.
Od zawsze zazdrościłam kolegom z klasy, że dostają śniadanie do szkoły. Myślałam sobie o nich, że muszą być lepszymi dziećmi ode mnie – zasłużyły sobie na śniadanie.
Pamiętam, że dostawałam czasem niewielkie drobne by kupić drożdżówkę ale przeważnie nie miałam odwagi zjeść.

Po komunii (bo na komunię WYPADA mieć długie włosy) cały czas ścinano mnie i siostrę na krótko. Nie raz i nie dwa słyszałam jak mam narzeka drugiej osobie na temat tego jak brzydkie posiadam włosy więc zmuszona jest ścinać mnie na krótko. Bardzo się tego wstydziłam bo brano mnie ciągle za chłopca, a ja się wstydziłam przyznać. Szukając pocieszenia u rodziców, że muszę mieć krótkie włosy, że obdarzyło mnie tak szpetnym włosiem, dopytywałam czy jestem ładna. Nie potwierdzili nigdy.

Psy były w domu od zawsze. Kiedy tylko sięgam pamięcią – były stawiany ponad nami z siostrą. Kiedy nas karmiono jak najtaniej – one dostawały najlepsze, dostępne na rynku, karmy.
Kiedy byłyśmy jeszcze małe – każde warknięcie psa na nas – było powodem do opierdolenia dzieci.

Opieprz zgarniałam za wszystko. Zwłaszcza za jedynki z dyktand. Jak ja ryczałam za każdym razem gdy dostawałam jedynkę w szkole. Przecież oni znowu będą mnie straszyć pasem, kazać pierw powąchać ten szeroki i skórzany pas. A potem zleją nim albo ręką.

Pamiętam jak zadowolona z siebie chwaliłam się siostrze jak ostatnie lanie prawie nie bolało.

Zaczynałam się hartować na przyszły ból fizyczny i psychiczny.

Wydaje mnie się, że wychowawczyni klas 1-3 widziała, że jest ze mną coś nie tak. Że boję się własnego cienia, nie mam odwagi odezwać się troszkę głośniej. Mam tiki nerwowe i płaczę zdecydowanie za dużo, nawet jak na dziecko.

POZNAŃ

Nie pamiętam kiedy zaczęłam się tak naprawdę chodzić do szkoły. Prawdopodobnie była to 5 klasa podstawówki Kiedy szkołę zmieniałam trzykrotnie.
Od 4 klasy podstawówki znęcano się nade mną jeszcze w szkole. Myślę, że prowokowałam wszystkich pewniejszych siebie postawą tak bardzo zlęknionej dziewczynki.

Już wtedy wmawiano mnie, że nic nie znaczę, jestem za głupia, za brzydka – by mnie kochać. Czułam, że nie zasłużyłam sobie na ich miłość i wtedy zaczęłam prowadzić intensywną walkę by sobie zasłużyć.

Kto obierał ziemniaki na rodzinny obiad? Kto sprzątał? Kto wyprowadzał psa?

Ech.

Zlękniona dziewczynka dochodzi do gimnazjum i o zgrozo! Zaczyna zadawać się z ludźmi. Inni zaczynają dostrzegać moją depresję i wypukły brzuszek z niedojadania.





LICEUM

O KURWAAAAAA! Nie miałam pojęcia, że ludzie mogą się przytulać i okazywać sympatię do siebie – dotykiem. Jestem zszokowana i przytulam każdego znajomego by nadrobić straconych 16 lat.
Zgroza, zgroza! Trzeba przywrócić do porządku małolatę! Obniżmy jej samoocenę.
Jakie obrzydliwe rozstępny! O bosze, jakie obrzydliwe! Powinnaś się wstydzić.
Tak bardzo się wstydzić. Nigdy nie będziesz się kochać przy zapalonym świetle

Jakieeee rozstępny! W życiu nie założysz bikini!

Jakie masz obwisłe cycki! Jakie brzydkie!

Ja w twoim wieku byłam laską!

Jakie masz krzywe nogi!

Jakie obrzydliwe włosy.

Wmówiono mnie strach przed wychodzeniem z domu. Że nie jestem wystarczająco ładna. Że nie poradzę sobie.

Za każdym razem gdy pytałam o pomoc – w dzieciństwie słyszałam Sprawdź w słowniku! Nie musimy wiedzieć wszystkiego. A gdy miałam naście lat Jesteś dorosła! Powinnaś sama wiedzieć!!!

Tłumaczyłam im niejednokrotnie, że jak mam wiedzieć coś czego nigdy nie nauczono mnie. Czy to ugotować rosół czy wypełnić awizo na pocztę. Gadali jak zapętlona płyta, że jestem dorosła i muszę to wiedzieć.

Tak skutecznie, że uwierzyłam i w wieku nastoletnim zaczełam się jeszcze bardziej bać iść na pocztę czy do urzędu. Bo nie wiem jak wygląda tam proceduta od a do z. I to bardzo wstydliwe, że tego nie wiem!

Doprowadzając mnie do depresji i nerwicy – wmawiali poczucie wstydu, że na to choruję. Gdy wsadzili mnie do szpitala psychiatrycznego („nie radzimy sobie z depresją córki, a może szpital psychiatryczny?” pan doktor się zgodził) kazali nikomu się nie chwalić. BO TO TAKIE WSTYDLIWE. Niestety odkryłam już coś tak cudownego jak przyjaciele i znajomi i nie dałam się zastraszyć. Wygadałam im, że siedzę tam więc mnie odwiedzali i podnosili na duchu. Co mało pomagało bo rodzice odwiedzając mnie – straszyli tym, że tata stracił pracę i będzie ciężko.

Zaczęłam się wtedy wstydzić prosić o jakiekolwiek pieniądze rodziców. Mówią, że tak ciężko. Wyliczają mnie każdą głupią bułkę, którą poszłam kupić. By niedługo później wydać 600 zł na fajerwerki…

PSY

Od zawsze miałam poczucie, ze psy w domu są wyżej w hierarchii stada niż my z siostrą. A na pewno wyżej niż ja. Byłam uważana za gorszą bo chorowitą. Dlatego mnie przymuszano do wszystkich obowiązków domowych. Siostra mogła się uczyć czy bawić.

Psy były od zawsze i regularnie zwiększały swoją ilość. Jeszcze mieszkając w 3 pokojowym niewielkim mieszkanku – były ich już 3.

Potem przenieśliśmy się do domu jednorodzinnego i brak miejsca na hodowlę przestał być problemem.

Rodzice założyli z góry, że jako nieudana próbka stworzenia nowego człowieka – nadaję się idealnie do opieki nad ich psami.

Więc po latach wmawiania mi strachów do głowy mieli mnie w garści. Wystarczyło było mnie wmówić, że celem mego istnienia jest opieka nad ich psami i pomnażanie ich majątku. Obiecywali zawsze, że to mnie się opłaci. Że zapłacą…

I tak zaczął się czas gdy to potrafili zadzwonić do mnie gdy wracałam z liceum do domu, że jak co to pojechali sobie do Włoch kupić psa i mam się zająć dobytkiem. Nie pamiętam ile już było ich psów w domu. Ale rodowitymi czempionami zająć się ktoś musi.

A najlepiej ktoś tak zlękniony jak ja. Przyzwyczajony do życia w ciągłym strachu, bo jeszcze bym wpadła na pomysł gdzieś wyjść.

Płakałam nie raz nad tym, że nie jestem ich własnością, nie muszę zajmować się psami. To takie męczące ogarnąć ich tyle. Płakałam nieskończenie wiele razy nad tym, że nie chcę zajmować się ich szczeniakami, że siedzenie przy nich całe noce, w pokoju w którym jest gorąco i duszno – mnie bardzo męczy i mam dosyć. Nie przejmowali się. Mówili, że sobie wmawiam złe samopoczucie. I mam być odpowiedzialnym człowkiem. Przecież zarobię…

Za lata spędzone nad opieką nad ich pierdolonymi czempionami – dostałam raz. Grosze.

W międzyczasie zmusili mnie do pracy, pierw w ich biurze rachunkowym do podłej pracy przy układaniu faktur. Potem do sklepu internetowego.

Robiłam nie raz awantury, że chciałabym dostać umowę jakąś bym miała ubezpieczenie i mogła pójść do lekarza. Moje argumenty nie przekonywały ich.

Bo nie zasługuję na umowę i chodzenie do lekarzy.

Wmówiono mnie, że L4 to taki mit. Nikt nie chodzi na L4 i gdyby chodzili to zaraz zwolniono mnie z pracy. Cały czas robiono awantury o każdy najmniejszy błąd w pracy. I namiętnie potrącano wszystko z wypłaty.

Czemu od wielu lat ubieram się w szmateksach? Bo nie stać było mnie na kupowaniu w sklepach. Psy dostawały króliki, jajka przepiórcze i inne cuda. A ja musiałam wykazywać się kreatywnością w ogarnaniu przeżycia za grosze.

Całe życie musiałam robić awantury by pojechano ze mną na zakupy ciuchowe. Nie z mojej fanaberii tylko wstyd nosić tak zużyte ubrania czy bieliznę. Oni nie widzieli problemu. Psy zawsze pierwsze. Pod nie przerobili cały dom.

A ja mogłam płakać o to, że potrzebuję aparatu słuchowego.

Mam skoliozę. Mogę przypuszczać, że jest spowodowana niedożywnieniem. Ale nie wiem. Niestety to z psami rodzice jeździli po całej Polsce po lekarzach.

Wmówiono mnie, że nie zasługuję by chodzić do lekarza. Nie zasługuję by normalnie żyć.

Tyrałam w ich sklepie internetowym ze sprzętem szkoleniowym dla psów.
Płacili mi ciągle nędzne grosze za moją ciężką pracę. Chodziłam prosić o podwyżkę mówiąc o tym co poprawiłam w sklepie. Jak się dokształciłam samodzielnie.

Jedyne co udało mnie się przez lata osiągnąć to wymuszenie umowy zlecenie na 500 zł.

Niestety zaliczylam po drodze otworzenie dzialanosci gospodarczej. Pensji wysokosci nie zmienili i z niej sama mialam jeszcze oplacac sobie zus.

Przez co lata pozniej przy ponownym otworzeniu dzialalnosci – nie przyslugiwaly mi obnizone składki.


Przez zatrudnianie mnie na czarno – nigdy nie otrzymałam takiego ułatwienia w życiu jak zasiłek dla bezrobotnych. A znaleznie zatrudnienia było trudne. Jak masz przekonać przyszłego pracodawcę, że chce Cię zatrudnić gdy twoja samoocena jest bliska zeru.


To nie jest normalne, że wywalali mnie z domu za karę, że przedstawiłam ich w złym świetle przed znajomą mówiąc jak mnie potraktowali. W środku nocy, zabierając telefon. pieniądze miałam tylko przez zbieranie drobianków w razie czego. Nie obchodziło ich czy mam gdzie pójść i za co jeść.

- mamoo, zimno w głowę, moja czapka zimowa jest tak zniszczona, ze się wstydzę, że wyglądam jak bezdomna
- trudno, jesteś dorosła.


- mamo, jestem głodna, nie mam co jeść.
- trudno, patrz na nasze zakupy

- mamo, ja tak się boję, tak bardzo się boję o przyszłość, co ja zrobię, nie mam gdzie pójść, co ze sobą zrobić, co z pracą. boję się, że pozostanie mi tylko odebranie sobie życia bo nie przeżyję mieszkając na ulicy.
- trudno

- mamo, poszłabym do lekarza z tarczycą bo to chyba ona mnie wykańcza ale nie stać mnie na lekarza.
- nie kupisz nowej torebki czy butów i będziesz miała
- mamo, ja nie mam za co jeść, nie kupuję sobie ubrań. skąd mam mieć pieniądze na to?
- jesteś dorosła

- mamo mam atak paniki i nie mogę oddychać, proszę pojedźcie ze mną na pogotowie, tak bardzo się boję
- wymyślasz, idź spać bo musisz wstać niedługo by zająć się szczeniakami

- mamo, mam złamaną rękę i gips mi utrudnia radzenie sobie. proszę pomóż mi zapiąć stanik bo sobie nie radzę sama.
- jesteś dorosła, radź sobie sama.

- mamo, przez to że zatrudnialiście mnie na czarno - nie mogę dostać nawet zasiłku dla bezrobotnych, nie dostaję żadnych pieniędzy. pomóż proszę
- jesteś dorosła. twoja sprawa

3 komentarze:

  1. Karma to suka - zawsze wraca. Mam nadzieję, że wróci do Twoich rodziców

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieję, że twoi rodzice zapłacą za wszystkie krzywdy jakie ci zrobili. Powiem komu mogę aby unikali ich hodowli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń